Gminy Piwo i Muzyka, dzień 3.

Szybka pobudka i śniadanie, bo trzeba było stawić się w umówionym miejscu z Bitelsem. Razem z Freudem pojechaliśmy wzdłóż Piotrkowskiej, wiec rzuciłem okiem na samo serce Łodzi. Po drodze przypadkiem trafiłem na ławeczkę Tuwima, który raczej nie był zainteresowany jazda rowerem. Koledzy postanowili mnie trochę odprowadzić, więc po chwili już we trzech jechaliśmy na spotkanie z Browarem Łódzkim.

Browar Łódzki nie pieścił oczu swym wyglądem, więc byłem szczególnie zadowolony z faktu, że niedaleko bramy by otwarty sklep firmowy.  Trochę na wyrost nazwano to sklepem, bo w środku można zakupić jedynie kilka rodzajów obecnie produkowanego piwa (w puszkach) i nic poza tym. Oczywiście była wielka lada a za nią klimatyczna Pani Ekspedientka. Zakupiłem dwa Portery i pojechaliśmy dalej, wstępując jeszcze na chwile do […].

Freud załadował trasę do nawigacji, więc jak po sznurku wydostaliśmy się z miasta i pojechaliśmy zlapac kilka gmin oraz wstąpić do Browaru Koreb w miejscowości Łask. Tutaj niczego nie byłem pewny, więc ucieszył mnie widok minisklepu ze starszym Panem, u którego można było zakupić wszelkie produkty z browaru oraz co najważniejsze skosztować przy stole. Niestety piwo do konsumpcji nie było zbytnio schłodzone, co nie zniechęciło nas do zakupu. Za Żywe zapłaciliśmy bodajże 4 zł . Mi świeże piwko smakowało ale chłopaki nie byli zbyt do niego przekonani m.in. gryczka oraz procentami 6%. ;)

W Łasku zajechaliśmy jeszcze do „chińczyka”, gdzie każdy zjadł co nieco na dalszą podróż. Ja i Freud na południe a Bitels postanowił jechać opłotkami do Łodzi.

Reszta dnia przebiegała na żwawej jeździe aż do Bełchatowa, gdzie niefunkcjonalne ścieżki rowerowe zmusiły nas do dosłownego przelotu przez miasto. Następnie trochę klucząc po okolicznym lesie zatrzymaliśmy się przy zbiorniku Słok, który odwiedziłem w czasach studenckich i po raz pierwszy zgubiłem tu czapkę z daszkiem.

Kolejne kilometry przejechaliśmy poszukując konkretnego sklepu oraz miejsca na nocleg. Niespodziewanie udało się znaleźć całkiem przyjemną łąkę z widokiem na komary wiatraki znajdujące się na Górze Kamieńskiej (zwałowisko z kopalni).

Kawałek dnia:

Dodaj komentarz