Gminy Piwo i Muzyka, dzień 2.

Kolejny dzień na dojazd do Łodzi, a kilometrów mało nie zostało. Na dzień dobry wziąłem Warkę, co udało się bez przekraczania Pilicy. Pogoda dopisywała i po oddaleniu się na południe szybko wróciłem w dolinę Pilicy, gdzie załapałem się na najmniejsze miasto w Polsce – Wyśmierzyce. Dalej – zgodnie z planem – dotarłem do Ulask Grzmiące (jakoś tak się to odmienia ;), gdzie nowiutkim mostem znalazłem się po drugiej stronie brzegu gdzie – tutaj zostałem zaskoczony – na kilka kilometrów zakopałem się w niezłym piachu praktycznie do Gostomia.

Od Nowego Miasta droga i gminy bardzo sprzyjały, Freud cały czas kontrolował, gdzie jestem i czy uda mi się dojechać dziś na miejsce.  Wreszcie po raz pierwszy wjechałem do województwa Łódzkiego i zostałem zaskoczony  dosyć przyjemnie pofalowanym terenem. Trasa do Budziszewic była nawet przyjemna, tutaj nastąpiła zmiana klimatu i walka o centymetry z wszelkimi pojazdami. Nie było czasu na alternatywę, wiec byłem zmuszony do jazdy DW715 aż do Koluszek a następnie do Brzezin. Mimo, że kilka kilometrów miałem styczność z ulewą to wyszedłem z tego bez szwanku, do czasu gdy pewien miły kierowca zepchnął mnie do dość głębokiej kałuży. :P

Od Adrespola ponownie była walka z samochodami, więc na wjazd do Łodzi zdecydowanie nie polecam DW713.  Już myślałem nad porzuceniem tej drogi, gdy mym oczom ukazała się przepiękna dwupasmówka z niestety niezbyt przyjemną droga rowerową.  Mimo remontów szybko dotarłem w umówione miejsce zahaczając oczywiście o dobrze zaopatrzony sklep. ;)

Dzień względnie nudny oraz w pośpiechu to i zdjęć niewiele.

 

Z gościny u Freuda  wyszedł kawałek dnia:

 

Dodaj komentarz